*per. Dominiki* Wylegiwanie się na trawie, grzejące słońce, zimne napoje i spokojny weekend - właśnie na to wszyscy zasługiwaliśmy po ostatnich wydarzeniach. Na szczęście Los Angeles nas nie zawiodło, ponieważ od kilku dni panują dość mocne upały, podczas których całe dnie możemy spędzać w ogrodzie. No, przynajmniej polska część naszego domu, bo Halston, Alexa i chłopaki niestety wciąż pracują. Coraz częściej wracają dopiero późnym wieczorem, kiedy ja i dziewczyny szykujemy się już do spania. Raz zdarzyło się nawet, że nasz boysband wrócił z koncertu dopiero nad ranem, przy okazji nas budząc. I pomyśleć, że od wyczyszczenia Kendowi pamięci minął dopiero tydzień... - Joł, ziemia do Domi. - słyszę nagle damski głos i czuję lekkie kopnięcie w udo. Podnoszę zdziwiona wzrok i dostrzegam Kamilę. - Trzymaj. - dziewczyna podaje mi szklankę soku, którą po chwili odbieram. - Dzięki. - uśmiecham się z wdzięcznością, obserwując jak moja przyjaciółka zajmuje miejsce obok mnie. - A ty sobie nie ...
*per. Kamili* Krzątam się po pokoju, pakując rzeczy do plecaka. Brown ma przyjechać za około pół godziny, a ja dopiero przeglądam ubrania, zastanawiając się, co powinnam spakować. Przez kilka minut tępo wpatruję się w zawartość mojej szafy, nie mogąc się skupić. W końcu wyciągam pierwsze lepsze ciuchy i wrzucam je byle jak do plecaka, przykrywając nimi broń i laptop. Wrzucam tam jeszcze portfel z pieniędzmi oraz dokumenty, po czym siadam na łóżku, zamykając plecak. Niestety nie jest mi dane długo posiedzieć, bo już po kilku minutach do mojego pokoju wchodzi Domi, informując mnie, że Mike właśnie podjechał. Mówię, że zaraz przyjdę, a moja przyjaciółka wychodzi. Wzdycham cicho, niechętnie wstając z łóżka i zarzucam na ramię plecak. Rozglądam się chwilę po pomieszczeniu, zastanawiając się, czy na pewno wszystko wzięłam, po czym kieruję się w stronę drzwi. Zatrzymuję się przy nich jednak na moment, zerkając niepewnie w stronę jednej z poduszek, leżących na łóżku. Zaczynam zastanawiać się...
2 DNI PÓŹNIEJ *per. Dominiki* Ze snu wyrywa mnie głośny dźwięk budzika, dochodzący z mojego telefonu, który powinien leżeć gdzieś obok mnie. Po omacku próbuję znaleźć źródło denerwującego dźwięku, ale niestety nie udaje mi się to. Uchylam lekko powieki, dzięki czemu lokalizuję w końcu telefon, zaplątany w zmiętą kołdrę, leżącą na drugim końcu łóżka. Niechętnie podnoszę się do pozycji siedzącej, sięgając w końcu smartfona i wyłączam budzik. Przecieram zaspane oczy, po czym zwlekam się z posłania, a następnie idę do łazienki, gdzie wykonuję poranne czynności. Staram się zrobić to porządnie, ale niezbyt mi to wychodzi, zważywszy na to, że zasypiam na stojąco. Nie chcę jednak, żeby ktokolwiek zorientował się, że spałam zaledwie przez pół godziny, więc w to, co właśnie robię, wkładam wszystkie swoje siły, jakie mi jeszcze zostały. Kilka minut później wchodzę do kuchni, gdzie zaczynam przygotowywać śniadanie. Wszyscy jeszcze śpią, ale już niewiele czasu zostało mi na przygotowanie pos...
Komentarze
Prześlij komentarz
Wydarzenia przedstawione w opowiadaniu są jedynie wytworem mojej wyobraźni i nie miały miejsca w realnym świecie.
Wszelkie zbieżności imion i nazwisk są przypadkowe.
Niektóre informacje zostały zmienione na potrzeby opowiadania.
Enjoy! :D