Posty

Rozdział 39

*per. Dominiki* Po dziesięciu minutach zawziętej dyskusji o dziwnym zachowaniu Marcela, wraz z Kamilą powoli schodzimy do piwnicy. Z każdym pokonanym stopniem schodów mój oddech coraz bardziej przyspiesza, a serce zaczyna bić jak oszalałe. Już dawno nie bałam się tak bardzo. Nie znam Marcela, nie wiem, do czego jest zdolny, ani co wymyślił. Wiem, że muszę być przygotowana na każdą okoliczność, ale w głębi duszy mam jednak nadzieję, że Marcel nie jest żadnym psychopatycznym mordercą i nie ściągnął nas do piwnicy, żeby nas poćwiartować. Stawiamy ostatnie kroki, wchodząc jednocześnie do piwnicy. Marcela tam jednak nie ma. Są tylko puste kartony stojące pod jedną ze ścian, kilka starych, nieużywanych ławek ze szkolnych sal oraz wszechogarniająca ciemność, czyli standard. Wszystko jest tak, jak było podczas ostatniej narady mojej i Kamili. - No proszę, jesteście punktualne. To dobrze. - słyszymy nagle zza pleców głos Marcela i prawie podskakujemy ze strachu. Przecież nie było słychać jeg...

Rozdział 38

Obraz
3 DNI PÓŹNIEJ *per. Dominiki* To już dzisiaj. Dzisiaj jest pierwszy dzień matur. Dwa dni temu oficjalnie skończyłam liceum, a dziś stoję zestresowana przed salą, w której za kilka minut będę zdawać swój egzamin dojrzałości. Ściskam w dłoni dowód osobisty oraz butelkę wody i dwa długopisy, patrząc czy wszystkie znajome mi osoby zjawiły się w szkole. Dostrzegam wszystkich, oprócz tej jednej osoby, której tak naprawdę szukam. Z Kamilą nie mam kontaktu od naszej kłótni. Nie odbiera telefonów, nie ma jej w domu, nie pojawiła się w ostatnich dniach szkoły, ani nie przyszła na zakończenie roku. Bardzo się o nią martwię, bo jeszcze nigdy nie milczała tak długo. Okay, zdarzały nam się kłótnie, ale zwykle po jednym, maksymalnie po dwóch dniach godziłyśmy się i wszystko było po staremu. A teraz? A teraz nawet nie wiem, czy przyjdzie na maturę, czy może zaprzepaści szansę, którą sama sobie stworzyła, biorąc się w ostatniej klasie ostro do nauki. Coraz bardziej zdenerwowana zaczynam chodzić w k...

Rozdział 37

Obraz
NASTĘPNEGO DNIA *per. Dominiki* Ze snu wyrywa mnie lekkie potrząsanie. Zdziwiona otwieram oczy, niezbyt wiedząc, co się dzieje. Centralnie przed sobą dostrzegam budzącą mnie mamę. Zaskoczona siadam na łóżku i patrzę na moją rodzicielkę, próbując zrozumieć, jakim cudem weszła do pokoju, skoro drzwi były zamknięte na klucz. Dopiero po chwili przypominam sobie, że przecież w nocy szłam do łazienki i widocznie po powrocie nie zamknęłam pokoju. Wzdycham cicho i przeciągam się, ziewając. Kompletnie nie chce mi się wstawać, ale wiem, że nie mogę opuścić kolejnego dnia w szkole, bo do matury zostało coraz mniej czasu. - Córeczko? - słyszę nagle zmartwiony głos mamy, więc przenoszę na nią wzrok. - Możemy porozmawiać? - No pewnie. O czym? - przeczesuję palcami opadające mi na twarz włosy, patrząc wyczekująco na kobietę. - Dlaczego wczoraj cały dzień siedziałaś zamknięta w pokoju i płakałaś? Co się stało? - pyta, siadając obok mnie. - Nie płakałam. - mówię cicho, spuszczając wzrok. Nie chc...

Rozdział 36

Obraz
*per. Kamili* Po siedmiu lekcjach wracam wreszcie do domu, ciągle patrząc w komórkę. Od tych siedmiu godzin cały czas mam nadzieję, że Dominika napisze, albo zadzwoni, ale od naszej porannej kłótni dziewczyna nie daje znaku życia. Bardzo się o nią boję, ale nie mogę teraz do niej iść, bo mama prosiła mnie, żebym dzisiaj ze szkoły wróciła prosto do domu, więc muszę spełnić jej prośbę, bo nie chcę pokłócić się jeszcze z nią. Wchodzę do kamienicy i od razu wbiegam na odpowiednie piętro. Naciskam klamkę naszego mieszkania, chcąc sprawdzić, czy mama jest w domu. Okazuje się, że drzwi są otwarte, co znaczy, że moja rodzicielka wróciła wcześniej z pracy. A może wcale tam nie była? Sama już nie wiem, po niej można spodziewać się wszystkiego. Przekraczam próg mieszkania i zastaję mamę biegająca między kuchnią, a salonem. Pokój wygląda pięknie, jak nigdy. Na kanapie gości dawno niewidziana narzuta, a niewielkie poduszki dotychczas leżące w nieładzie są ładnie ułożone. Kobieta co chwila popraw...

Rozdział 35

Obraz
*per. Dominiki* Wchodzę zdenerwowana do domu, trzaskając drzwiami. Rzucam gdzie bądź plecak oraz deskorolkę, zdejmuję niedbale buty i biegnę do pokoju. Zamykam drzwi na klucz, po czym zaczynam przeszukiwać wszystkie szafki w poszukiwaniu listu, z nadzieją, że Bridgit tylko żartowała. Napisałam te bzdety w nerwach i nigdy nie chciałam, żeby Kendall kiedykolwiek to przeczytał.

Rozdział 34

Obraz
*per. Kendalla* Wpatruję się w jasnoróżową kartkę, nadal nie mogąc w to uwierzyć. Ona naprawdę to zrobiła. Dominika naprawdę przysłała mi list i w dodatku opisała wszystko, co działo się w jej życiu, odkąd wyjechałem. Dopiero teraz widzę, co tak naprawdę zrobiłem, jak bardzo ją zraniłem. Przecież ja praktycznie zniszczyłem jej życie. Zniszczyłem jej zaufanie do ludzi. Zniszczyłem tę jej dziecięcą niewinność.

Rozdział 33

Obraz
*per. Kendalla* Jestem w drodze do domu po kilkudniowym pobycie u rodziców. Taki wyjazd z miasta w sumie dobrze mi zrobił. Odetchnąłem, przemyślałem niektóre rzeczy na spokojnie, a co najważniejsze wreszcie spotkałem się z rodzinką, której już dość dawno nie widziałem. Żałuję, że nie mogę spotykać się z nimi częściej niż raz na kilka miesięcy, ale cóż, taka praca. Zazwyczaj muszę być na miejscu, gotowy na nagrywanie nowej piosenki.