Posty

Rozdział 56

*per. Dominiki* Podnoszę powoli ciężkie powieki, a w oczy uderza mnie oślepiająca biel. W głowie mi pulsuje, a gdzieś z boku słyszę przytłumione głosy. Nie jestem jednak w stanie rozróżnić pojedynczych słów, które teraz zlewają się w jeden bezsensowny bełkot. Mrugam kilka razy, przyzwyczajając oczy do światła. Rozglądam się niepewnie, bojąc się trochę, co zaraz zobaczę. Oddycham z ulgą, kiedy dostrzegam moje przyjaciółki. Po kilku sekundach zauważam jednak, że znajduję się w sali szpitalnej, a one siedzą przy moim łóżku. Gwałtownie podnoszę się do pozycji siedzącej, a po chwili równie gwałtownie zaciskam oczy, czując mocne zawroty głowy. - Domi, co jest? Wszystko w porządku? - słyszę głos Moniki, a po chwili czuję czyjąś dłoń na swoim ramieniu. - Tak, ja tylko... po prostu zbyt gwałtownie wstałam. - otwieram oczy, kierując wzrok na dziewczyny. - Co się tak właściwie stało? Jakim cudem tu wylądowałaś? I dlaczego, kiedy tu przyszłyśmy, na korytarzu siedział Brown z jakąś dziewczyną?...

Rozdział 55

*per. Kendalla* Wsiadam roztrzęsiony do samochodu, nie mogąc uwierzyć w to, co się przed chwilą wydarzyło. Nie mam pojęcia, dlaczego ponownie zostałem napadnięty, ale wiem, że nie był to przypadek. Gdyby ten atak nie był wcześniej zaplanowany, do akcji nie wkroczyłaby przecież dziewczyna w bandance na twarzy, która uratowała mnie już podczas pierwszego napadu w kawiarni. Kiedy tylko ją zobaczyłem, dotarło do mnie, że te dwie sprawy są ze sobą jakoś powiązane. Zastanawiam się tylko, co ja takiego komu zrobiłem i co ma z tym wspólnego tamta dziewczyna. Biorę głęboki oddech, próbując się uspokoić. Odpalam silnik i powoli włączam się do ruchu, modląc się, żeby nie spowodować żadnego wypadku. Jeszcze tylko brakuje mi rozwalonego samochodu, policji i prawdopodobnego pobytu w szpitalu. Po jakimś czasie parkuję w końcu bezpiecznie na podjeździe, ale pod domem nadal czatują paparazzi. Jak tylko zauważają mój samochód, otaczają go, pozwalając mi jedynie wysiąść. Wzdycham, po czym zaczynam prz...

Rozdział 54

NASTĘPNEGO DNIA *per. Dominiki* Leżę na wznak z otwartymi oczami, wpatrując się w szary sufit. Przez całą noc nie zmrużyłam oka nawet na chwilę. To już druga doba, kiedy nie śpię i nie wiem, jak długo jeszcze tak pociągnę. Muszę się stąd wydostać. Słysząc dźwięk otwieranych drzwi zrywam się z niewygodnego łóżka, ale od razu siadam z powrotem, czując lekkie zawroty głowy. Biorę głębszy oddech, po czym patrzę w stronę drzwi, gdzie dostrzegam Browna. Mężczyzna patrzy na mnie z powagą, nie odzywając się. - Przywieźli już moje rzeczy? - pytam cicho, mając nadzieję, że będę mogła się w końcu przebrać. - Przywieźli je już wczoraj. - twierdzi Brown. - Miałaś je dostać poprzedniego wieczoru, pamiętasz? - Tak, ale myślałam, że jest jakieś opóźnienie. No wiesz, macie tu masę pracy. Ale skoro macie moje rzeczy już od wczoraj, to czemu jeszcze ich nie dostałam? - pytam zdziwiona, wstając z łóżka. - Spokojnie, zaraz je dostaniesz, ale na twoim miejscu bym się z tego nie cieszył. Szef rozkazał...

Rozdział 53

*per. Kendalla* Ze spokojnego snu wyrywa mnie dźwięk klikania i krzyków. Zdziwiony otwieram oczy i siadam zaspany na łóżku, próbując znaleźć źródło hałasu. Przecieram oczy, rozglądając się po pokoju, ale nic nie znajduję. Dopiero po chwili orientuję się, że odgłosy dochodzą zza otwartego okna. Narzucam na siebie koszulkę i dresy, po czym podchodzę do okna, wyglądając przez nie. Szybko jednak odsuwam się od okna, kiedy pod domem dostrzegam tłum paparazzich. Co jest?! Niemal wybiegam z pokoju, szukając pozostałych domowników. Znajduję ich kilka chwil później, siedzących w salonie. Żywo o czymś dyskutują, a Logan rozmawia z kimś przez telefon. Patrzę na nich zdziwiony, nie wiedząc, co się dzieje. - Ej, wie ktoś, czemu nasz dom jest otoczony? - pytam w końcu, siadając na kanapie. - Może dlatego, że zachciało ci się nocnych przechadzek? - Alexa patrzy na mnie ze złością, włączając telewizor. Patrzę na nią zdziwiony, a na ekranie pojawia się urywek programu plotkarskiego sprzed mniej wi...

Rozdział 52

*per. Dominiki* Wchodzę po cichu do mieszkania i opieram się plecami o drzwi. Nie mogę uwierzyć w to, co stało się tej nocy. Do końca życia będę wdzięczna Bridgit za zaaranżowanie tego spotkania. - No nareszcie! Gdzieś ty była?! - słyszę nagle wściekły głos Moniki. - U Bridgit. - odpowiadam rozmarzonym tonem. - Całą noc? - pyta ze zdziwieniem Kamila. - Nie. Byliśmy jeszcze w pizzerii i na mieście. Ach... było cudownie. - wzdycham szczęśliwa, wchodząc do swojej sypialni. - My? - dziewczyny idą za mną. - Jacy my? - Ja i Kendall. - uśmiecham się szeroko, siadając na łóżku. - Ty i... Kendall? Kendall Schmidt? - dopytuje z niedowierzaniem Monika, na co przytakuję. - No to gadaj, co tam się wydarzyło! Chcemy wiedzieć wszystko ze szczegółami! - podekscytowana Kamila siada obok mnie, ciągnąc za sobą zszokowaną Monię. Przez następną godzinę ze szczegółami opowiadam dziewczynom przebieg spotkania z Kendallem. Mówię o wszystkim, co wydarzyło się w nocy, dosłownie się rozpływając...

Rozdział 51

*per. Kendalla* - Nie było truskawkowej, więc kupiłem malinową. - mówię, wchodząc do domu Bridgit. Podnoszę wzrok znad opakowania herbaty, a moje oczy spotykają się z oczami jakiejś dziewczyny. Swoją drogą, ślicznej dziewczyny. Patrzę zdziwiony, to na nią, to na Bridgit, nie mając pojęcia, o co chodzi. Mam jednak wrażenie, że już gdzieś widziałem te niebieskie oczy. - Kendall, usiądź, dobrze? - prosi Bridgit, ciągnąc mnie lekko za nadgarstek. Zdziwiony siadam na żółtej kanapie, podając Mendler opakowanie herbaty. Blondynka posyła mi uśmiech, po czym lekko popycha nieznajomą mi dziewczynę na miejsce obok mnie. Niebieskooka siada na drugim końcu kanapy. Jej twarz jest blada, a sama szatynka wygląda na przerażoną. Uśmiecham się lekko, chcąc ją uspokoić, chociaż wciąż nie mam pojęcia, co się tutaj dzieje. - Bridgit, powiesz mi, o co chodzi? - pytam niepewnie, zerkając kątem oka na piękną nieznajomą. - Niespodzianka! Pamiętasz Domi? - Bridgit uśmiecha się szeroko, wskazując na dziewczyn...

Rozdział 50

*per. Kendalla* - Musimy pogadać. - oznajmiam, wchodząc z Bridgit do gabinetu mojego managera. - Co się znowu stało? - pyta mężczyzna, odrywając wzrok od ekranu komputera. - Masz załatwić nam wywiad na temat wczorajszych zdjęć, teraz. - mówię stanowczo, mając dość pytań o związek mój i Bridgit, które napływają tysiącami na moje portale społecznościowe. - W tej sprawie nie mogę zrobić nic bez managera Bridgit, a manager Bridgit umówił się ze mną na jutro. Dlatego idźcie teraz do domu i nie narażajcie się na kolejny napad, bo nie mam ochoty odwiedzać was potem w szpitalu, albo co gorsza na cmentarzu. Jasne? - mężczyzna ponownie wraca do komputera. - Czyli co, mamy się teraz ukrywać w domu do końca życia? To jest niewykonalne, zwłaszcza przy zawodzie, jaki wykonujemy. Poza tym, kolesie którzy na nas napadli, zostali aresztowani, więc nie rozumiem, co jeszcze nam niby grozi. - wtrąca się zirytowana Bridgit. - Posłuchajcie, też chciałbym, żeby to było takie proste, ale z ustaleń polic...