Posty

Rozdział 60

KILKA DNI PÓŹNIEJ *per. Moniki* Mieszkamy u Big Time Rush już od około tygodnia i jest wręcz fantastycznie. Świetnie dogadujemy się z chłopcami, którzy zresztą są bardzo mili i sympatyczni. Pozwolili nam nawet wybrać sobie pokoje, przez co ja wylądowałam obok Logana, Kamila pomiędzy Jalston i Carlexą, a Domi obok Kendalla. Swoją drogą, dziewczyna spędza ostatnio z blondynem mnóstwo czasu. Jak tylko chłopak idzie do pracy, Dominika zaczyna go śledzić. Po powrocie Kenda, też nie rozstają się na krok. Oglądają razem telewizję, gadają, a nawet razem gotują. Domi chyba naprawdę wzięła sobie do serca wiadomość od tamtych włamywaczy. A może chodzi o coś zupełnie innego? Wzdycham, słysząc dźwięk budzika, dobiegający z mojego telefonu. Jest szósta rano i teoretycznie powinnam dopiero się budzić, ale obudziłam się dzisiaj około czwartej i jakoś nie mogłam już zasnąć. Nie wiem, dlaczego, zazwyczaj śpię spokojnie. Ostatnio miałam tak chyba przed wyjazdem Kevina, jakieś jedenaście lat temu. Boję si...

Rozdział 59

Obraz
NASTĘPNEGO DNIA *per. Dominiki* Ze snu wyrywa mnie dzwonek mojego telefonu. Biorę go po omacku do ręki i zaspana patrzę na ekran. Ze zdziwieniem dostrzegam, że dzwoni Brown. Odbieram niepewnie, dzięki czemu dowiaduję się, że mężczyzna czeka na mnie pod hotelem. Proszę go o kilka minut na ogarnięcie, po czym rozłączam się i biegnę do łazienki, po drodze wyciągając z szafy ubrania. Kilka minut później przyklejam do lodówki karteczkę, żeby Monika i Kamila wiedziały, gdzie jestem. Dziewczyny jeszcze śpią, a nie chcę ich budzić. Po drodze do drzwi łapię plecak i zarzucam go na prawe ramię, wychodząc z mieszkania. Zbiegam po schodach, a następnie wychodzę z hotelu, szukając wzrokiem samochodu Mike'a. Auto mężczyzny stoi niedaleko, więc podchodzę szybkim krokiem do pojazdu i wsiadam do niego. - Cześć. - Brown od razu odpala silnik. - Cześć, co tak wcześnie? Miałeś być dopiero za godzinę. - zapinam pasy, zerkając na niego kątem oka. - Tak, wiem. Chciałem tylko pokazać ci coś przed p...

Rozdział 58

*per. Dominiki* Stoję na dachu budynku siedziby telewizyjnej, patrząc na Kendalla, stojącego samotnie pośrodku parkingu. Wiem, że bardzo chciałby dowiedzieć się, kim jest dziewczyna w bandance, ale nie mogę na to pozwolić. Jest mi go szkoda, bo tak naprawdę nie ma pojęcia, co się dzieje, ale nie mogę dopuścić do tego, żeby dowiedział się o agencji. Obserwuję Kendalla, który wyciąga z kieszeni swój telefon. Klika w nim szybko i wygląda to tak, jakby pisał wiadomość. Chwilę później mój telefon zaczyna wibrować, a ja dziękuję Bogu, że pamiętałam, aby go wyciszyć. Wyciągam go z tylnej kieszeni spodni, po czym odblokowuję go i odczytuję SMSa od Kenda. Chłopak prosi mnie o spotkanie oraz rozmowę. Zaniepokojona ustalam z nim godzinę spotkania. Zaczynam bać się, że chłopak domyślił się, kim jest dziewczyna w bandance. Jeśli rzeczywiście tak jest, mam przechlapane. Czekam, aż Kendall wejdzie z powrotem do budynku, a następnie przy pomocy liny z hakiem schodzę z dachu i daję znak Brownowi, że...

Rozdział 57

*per. Kendalla* Podjeżdżam z Dominiką pod jedną z kawiarń, znajdujących się w centrum Los Angeles. Dziewczyna zsiada z motoru, zdejmując kask, po czym chowa go do bagażnika, a następnie dziękuje mi za podwózkę i wchodzi do kafejki. Patrzę na nią przez szybę, zastanawiając się, po co chciała tutaj przyjechać. Chwilę później mam w głowie jeszcze większy mętlik, kiedy widzę, jak Domi dosiada się do jakiegoś mężczyzny. O wiele starszego od niej mężczyzny. Zdziwiony i zaniepokojony obserwuję ich spotkanie, ale wyglądają jakby dobrze się znali. Rozmawiają ze sobą jak starzy znajomi, ale chyba nie jest to wesoła rozmowa. Oboje mają poważne miny, a moja przyjaciółka co kilka sekund dyskretnie skanuje kawiarnię wzrokiem. Ktoś z zewnątrz pewnie by tego nie zauważył, ale ja dobrze ją znam. Wiem, jak patrzeć, żeby dostrzec każdy jej gest i każdą emocję. Teraz znowu naciąga rękawy koszuli na swoje dłonie. Boi się albo stresuje. Nie wiem tylko, dlaczego. Nie wiem, co się dzieje. Kilka minut późnie...

Rozdział 56

*per. Dominiki* Podnoszę powoli ciężkie powieki, a w oczy uderza mnie oślepiająca biel. W głowie mi pulsuje, a gdzieś z boku słyszę przytłumione głosy. Nie jestem jednak w stanie rozróżnić pojedynczych słów, które teraz zlewają się w jeden bezsensowny bełkot. Mrugam kilka razy, przyzwyczajając oczy do światła. Rozglądam się niepewnie, bojąc się trochę, co zaraz zobaczę. Oddycham z ulgą, kiedy dostrzegam moje przyjaciółki. Po kilku sekundach zauważam jednak, że znajduję się w sali szpitalnej, a one siedzą przy moim łóżku. Gwałtownie podnoszę się do pozycji siedzącej, a po chwili równie gwałtownie zaciskam oczy, czując mocne zawroty głowy. - Domi, co jest? Wszystko w porządku? - słyszę głos Moniki, a po chwili czuję czyjąś dłoń na swoim ramieniu. - Tak, ja tylko... po prostu zbyt gwałtownie wstałam. - otwieram oczy, kierując wzrok na dziewczyny. - Co się tak właściwie stało? Jakim cudem tu wylądowałaś? I dlaczego, kiedy tu przyszłyśmy, na korytarzu siedział Brown z jakąś dziewczyną?...

Rozdział 55

*per. Kendalla* Wsiadam roztrzęsiony do samochodu, nie mogąc uwierzyć w to, co się przed chwilą wydarzyło. Nie mam pojęcia, dlaczego ponownie zostałem napadnięty, ale wiem, że nie był to przypadek. Gdyby ten atak nie był wcześniej zaplanowany, do akcji nie wkroczyłaby przecież dziewczyna w bandance na twarzy, która uratowała mnie już podczas pierwszego napadu w kawiarni. Kiedy tylko ją zobaczyłem, dotarło do mnie, że te dwie sprawy są ze sobą jakoś powiązane. Zastanawiam się tylko, co ja takiego komu zrobiłem i co ma z tym wspólnego tamta dziewczyna. Biorę głęboki oddech, próbując się uspokoić. Odpalam silnik i powoli włączam się do ruchu, modląc się, żeby nie spowodować żadnego wypadku. Jeszcze tylko brakuje mi rozwalonego samochodu, policji i prawdopodobnego pobytu w szpitalu. Po jakimś czasie parkuję w końcu bezpiecznie na podjeździe, ale pod domem nadal czatują paparazzi. Jak tylko zauważają mój samochód, otaczają go, pozwalając mi jedynie wysiąść. Wzdycham, po czym zaczynam prz...

Rozdział 54

NASTĘPNEGO DNIA *per. Dominiki* Leżę na wznak z otwartymi oczami, wpatrując się w szary sufit. Przez całą noc nie zmrużyłam oka nawet na chwilę. To już druga doba, kiedy nie śpię i nie wiem, jak długo jeszcze tak pociągnę. Muszę się stąd wydostać. Słysząc dźwięk otwieranych drzwi zrywam się z niewygodnego łóżka, ale od razu siadam z powrotem, czując lekkie zawroty głowy. Biorę głębszy oddech, po czym patrzę w stronę drzwi, gdzie dostrzegam Browna. Mężczyzna patrzy na mnie z powagą, nie odzywając się. - Przywieźli już moje rzeczy? - pytam cicho, mając nadzieję, że będę mogła się w końcu przebrać. - Przywieźli je już wczoraj. - twierdzi Brown. - Miałaś je dostać poprzedniego wieczoru, pamiętasz? - Tak, ale myślałam, że jest jakieś opóźnienie. No wiesz, macie tu masę pracy. Ale skoro macie moje rzeczy już od wczoraj, to czemu jeszcze ich nie dostałam? - pytam zdziwiona, wstając z łóżka. - Spokojnie, zaraz je dostaniesz, ale na twoim miejscu bym się z tego nie cieszył. Szef rozkazał...